"365 DNI. ZOBACZYMY SIĘ ZNÓW" ALICJA GÓRSKA

"365 DNI. ZOBACZYMY SIĘ ZNÓW" ALICJA GÓRSKA







365 DNI. ZOBACZYMY SIĘ ZNÓW | ALICJA GÓRSKA






                      Tytuł: 365 dni. Zobaczymy się znów.
                      Autor: Alicja Górska
                      Wydawnictwo: NOVAE RES


                                   


        "365 dni. Zobaczymy się znów" to poruszająca historia miłości dwojga ludzi, którzy na miłość nie mieli zbyt wiele czasu od Boga. Przywiązanie do drugiego człowieka jest przecudownym uczuciem, jakie Pan pozwala nam doświadczyć, takim uczuciem jest również miłość. Oba potrafią nas uszczęśliwić, ale równie mocno są w stanie złamać nam serce. Historia Baby i Lou nie jest zwykła, choć na początku gdy poznajemy bohatera i jesteśmy świadkami początku ich znajomość - tak właśnie mogłoby nam się wydawać.



Każdy z nas kryje w sobie wiele tajemnic, sekretów, bólu. Ale czy sekret Lou jest porównywalny do naszych? Codziennych? Ludzkich? Stanowczo nie. Niezaprzeczalnie. 






Lullaby poznajemy jako młodą studenkę, która na naszych oczach rozwija swój związek z Evanem, który jak z czasem również nie jest do końca szczery w stosunku co do swojej osoby. Jego historia budzi wiele wątpliwości, o czym przekonamy się w dalszej części książki. 



"Słowo ma magię. Słów się nie zapomina i ciężko je wymazać. Dlatego trzeba uważać na to, co się mówi."




Mamy do czynienia z naprawdę urzekającą historią miłości, która nie powinna mieć miejsca. Jest z tych zakazanych, nierealnych ale najsilniejszych. Napisała ją nasza przecudowna Alicja, którą na Bookstagramie znajdziecie pod nazwą "@polecamgoodbook". Napisała ją w wieku 16 lat, owszem. Książka ma swoje niedociągnięcia, ale możecie mi wierzyć na słowo (albo nie - w takim razie żałujcie), że nie będą Wam one przeszkadzać w najmniejszym stopniu. Niesamowite jest to, jak w tak małej ilości stron można umieści coś tak pięknego. 
Z mojej strony uwaga padnie jedynie w stosunku do postaci, jaką wykreowała Alicja - Evan. Pozostawiła we mnie niedosyt. Liczyłam na większy udział w książce. 
Zwracając uwagę na tytuł. Pierwszą część rozumiem. Druga mnie intryguje. Dlaczego?
A to latego, że druga część tytułu zasługuje zdecydowanie na drugą część książki!

~~

Kochani polecam Wam tę książkę, jeśli macie ochotę na miłą i lekką pozycję. Całusy!
A! I nie zapomnijcie zajrzeć do Ali!

Za egzemplarz dziękuję samej Autorce oraz Wydawnictwu Novae Res.





"NOTHING MORE" I "NOTHING LESS" ANNA TODD

"NOTHING MORE" I "NOTHING LESS" ANNA TODD



NOTHING MORE - NOTHING LESS | ANNA TODD

    TYTUŁ: Nothing More
    AUTOR: Anna Todd
   WYDAWNICTWO: OMGbooks




"Nothing More" to historia Landona, którego poznaliście w serii After. 
Młody chłopak, który na swojej dziewczyny Dakoty decyduje się przenieść do Nowego Yorku, gdzie ona postanawia go zostawić, chcąc zaznać wolności, sprawdzić się w samodzielnym, dorosłym życiu. Landon od zawsze był chłopakiem, który na pierwszy plan brał cudze dobro dopiero potem swoje. Tak jest również i tym razem. Nie awanturuje się, nie robi scen i spokojnie pozwala żyć swoim życiem Dakocie. Landon mieszka ze swoją przyjaciółką Tessą. Niedługo jej znajoma zawróci bez opamiętania w głowie chłopaka. Czy zapomni o uczuciu, które od lat żywił do Dakoty?
Czy to już naprawdę koniec ich historii?



Również w "Nothing More" postać Landona jest przepełniona troską i idealną pozą przyjaciela. Pomimo podzielonych opinii na temat tej książki, sięgnęłam po nią właśnie ze względu na niego.

TYTUŁ: Nothing Less
AUTOR: Anna Todd
WYDAWNICTWO : OMGbooks


Autorka nazbyt często umieściła jego przemyślenia i przyznaję się bez bicia - wiele z nich po prostu ominęłam.
Zawiodłam się na wielu bohaterach, Dakota - przesadnie zaborcza kobieta. Wiele z jej zachowań bardzo mnie irytowało, chciałam ją wyrzucić z tej książki. Jej postać tutaj jest po prostu źle wykreowana. 

"Nothing Less" również nie budzi we mnie dużej sympatii. Oba egzemplarze są mało porywające. Rozczarowało mnie zbyt szybkie przejście do końca historii. Cała ta gra między Dakotą, Norą i Landonem musiała się tak ciągnąć, żebyśmy zobaczyli na końcu... nic? Zero napięcia, atmosfery i totalnie przewidywalna fabuła. Książka ma w sobie masę wad i niedociągnięć. To, że coś czyta się szybko nie znaczy, że jest dobre..

Obie książki niestety nie należą do grupy tych, które z czystym sercem mogłabym polecić. 




" LOKATORKA " JP DELANEY

" LOKATORKA " JP DELANEY

"Wszystko, co Twoje, kiedyś należało do niej..."







Zaskakuje nas niecodzienne mieszkanie przy Folgate Street 1. Aby móc w nim  zamieszkać należy przejść przez serię pytań zawartych w formularzu  i rozmowę z właścicielem, który jest zwolennikiem minimalistycznego stylu życia. Dom ma swoje zasady, do których musimy się dostosować. Umowa? Zero negocjacji, zmian, poprawek. Potencjalnym lokatorom  mieszkanie wydaje się być idealną opcją na nowy start w życiu. Tego właśnie potrzebują dwie kobiety - Emma i Jane. Była i obecna lokatorka apartamentu. Czy łączy ich coś oprócz mieszkania? Są do siebie bardzo podobne: kolor włosów, rysy twarzy, pragnienie rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Surowe reguły budzą pewne wątpliwości, lecz nie na tyle silne, ponieważ obie zdecydowały się żyć w minimalistycznym mieszkaniu.


Każda ze swym bagażem życiowym cieszy się drugą szansą.. i enigmatyczną więzią z właścicielem. Nie tylko one mają ciężką przeszłość. Co ich od siebie różni?
Emma już nie żyje, Jane jeszcze tak.




Kochani moi, serdecznie zapraszam Was do sięgnięcia po tę książkę.
To porywający thriller psychologiczny, od którego ciężko oderwać się aż do samego końca. 
Wspaniały styl i lekkie pióro autora sprawia, że czyta się naprawdę szybko. 
Historia przedstawia wiele relacji, uczuć i to jak ślepa może być miłość i do czego jest w stanie nas zaprowadzić. 


Z całego serca polecam tę książkę, nie moge doczekać się jej ekranizacji!

LOKATORKA
JP DENALEY
WYDAWNICTWO OTWARTE





PRZEDPREMIEROWO  - "ŚWIATŁO, KTÓRE UTRACILIŚMY"  JILL SANTOPOLO

PRZEDPREMIEROWO - "ŚWIATŁO, KTÓRE UTRACILIŚMY" JILL SANTOPOLO


"Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla Ciebie. Bo wiem, że Ty zrobiłbyś dla mnie to samo."



Przeżywamy w swoim życiu wiele miłosnych uniesień jak i rozczarowań. Dopada nas zauroczenie i całkowicie się mu poddajemy. Czujemy, że żyjemy. Czujemy, że jesteśmy dla kogoś ważni i to sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Ale czy  można to nazwać miłością? Czy doświadczamy na tyle mocnego uczucia, że mogłoby ono przejść najcięższe próby? Pokonać czas? A co stawiamy w życiu na pierwszym miejscu? Co jest dla nas największą wartością? Miłość? Rodzina? Kariera? Własny rozwój? A może sława? Jakie decyzje podjąć by uniknąć cierpienia?






Książka, która ma swoją premierę 5 lipca nosi  tytuł "Światło, które utraciliśmy".
Opowiada o spotkaniu dwojga ludzi, młodych Lucy i Gabe`a  podczas gdy wieże World Trade Center runęły, a wielu ludzi dotknęła śmierć. Tą parę dopadło natomiast uczucie, które nadało im znajomości niesamowite znaczenie. Ten dzień stał się końcem wielu ludzkich żyć, ale początkiem ich wspólnej historii.
Ich więź od początku była silna, lecz znajomość - może inaczej - ich spotkanie szybko się skończyło. 
Gabe wrócił do przeszłości a Lucy musi zapomnieć i żyć tym co jest tu i teraz,..Czy to takie proste? Czy tak łatwo wymazać z pamięci uczucie, emocje, które poczuło się po raz pierwszy i w taki sposób?
Myślę, że nikomu nie byłoby z tym łatwo. Ale ich drogi nie rozstają się na zbyt długo. W  końcu znowu się spotykają a ich uczucie odradza się na nowo. Nareszcie dwie połówki,  dwie pokrewne dusze, swoje natchnienia mogą być razem. Mogą żyć ze sobą i dla siebie. Niczego więcej nie potrzeba do pełni szczęścia. 



" Niekiedy podejmujemy decyzje, które wydają się nam słuszne, ale później, z perspektywy czasu, uznajemy je za błędne. Inne nawet po wielu latach wciąż uważamy za trafne." 



Lecz ta beztroska nie trwa wiecznie. Ten zgrany zespół się rozpada, przez to, że dla jednego z tych dwóch fantastycznych ludzi to kariera jest ważniejsza, próba spełnienia i wypełnienia pustki. Ale dlaczego robić to bez brania pod uwagę uczuć i zdania drugiej osoby? Szczęście się kończy, obietnice tracą ważność a rana w sercu zostaje. Deklaracje o ciągłym kontakcie, powrotach blakną. A życie toczy się dalej. Czas leczy rany, ale serce zostaje tam gdzie się zatrzymały marzenia. Wiele z  nas doznało takiego bólu, rozczarowania i goryczy. Każdy z nas sobie z tym poradził. Lucy też da radę? Na swój sposób na pewno.

"Czy nasz związek to nagroda za to, co przeszedłem? Dostałem to? A może kiedyś przyjdzie mi zapłacić za to, co dał mi los? Czy w ciągu całego życia przysługuje nam ograniczona ilość szczęścia?"


 Ciałem  jest tu, z przyjaciółmi i nowym partnerem. Gabe`a już nie ma. Czasem pisze, ale robi to coraz rzadziej. Historia lubi się powtarzać, tych dwoje znowu się spotka, ich drogi ponownie się skrzyżują, serca zabiją na nowo, pragnienie odżyje. Ale w jaki sposób ta historia się skończy? Jak ważne i ciężkie decyzje będzie musiała podjąć Lucy? Czy los pozwoli  im być razem? Czy ich drogi wciąż będą się rozchodzić? Czy tych dwojga będzie łączyć coś oprócz utęsknionych serc?



Z całego serca polecam tę książkę. Historia jest poruszająca, czytelnik utożsamia się z bohaterami i przeżywa ich losy.
To opowieść o sile marzeń i cenie. jaką jesteśmy gotowi zapłacić, podążając za nimi.
Kochani moi, koniecznie sięgnijcie po tę książkę, zapewniam, że poruszy Wasze serca tak jak poruszyła moje.

"To właśnie miłość. Sprawia, że człowiek czuje się nieskończony i niezwyciężony. Niestraszne mu żadne przeszkody, a każdy dzień jest pełen cudów. Może dzieje się tak  wtedy, kiedy otwieramy się na innych i wpuszczamy ich do naszego wnętrza. A może głęboka troska o ukochaną osobę sprawia, że serce się rozrasta." 

ŚWIATŁO, KTÓRE UTRACILIŚMY
JILL SANTOPOLO
Wydawnictwo Otwarte
Premiera 5 lipiec 2017


Copyright © 2014 marcowy-kot , Blogger